6:55
Nie wierzę. Pierwszy dzień wakacji a ja już musiałam wstać. Myślicie pewnie: to chore...- Racja, ale to nie był mój pomysł.
Jak co roku jedziemy na wakacje. Wicie pełen luksus... cisza... spokój... bleee... - Nienawidzę takiej sielanki. Nie wspominając o braku internetu i jakiegokolwiek zasięgu. Pocieszeniem jest fakt że jedzie ze mną Roxy - Moja najlepsza przyjaciółka. Dodatkowo wieczorem mają dojechać do nas znajome mamy z Londynu. Nie znam ich. Zobaczę je pierwszy raz w życiu... Super - Czujecie ten sarkazm - A żeby było weselej mają z nimi przyjechać ich dzieci - Niema to jak niańczyć rozpieszczone bachory...
Oo.. już jesteśmy. No cóż. Jak zwykle domek wygląda ładnie, ale to odizolowanie od świata...
Od razu na wstępie okazało się że nie jest tak źle. Domek był remontowany i powiększany, jest internet i w ogóle to jest spoko, tylko że zasięgu trzeba szukać po lesie.
Razem z Roxy pobiegłyśmy na górę. Tak jak w zeszłym roku miałyśmy wspólny pokój z dużym łóżkiem i balkonem. Od razu się rozpakowałyśmy i poszłyśmy nad jezioro.
Woda była ciepła a piasek parzył w stopy, powiewał lekki przyjemny wiaterek. Pogoda była idealna. Nie pozostawało nam nic innego jak popływać. Po długich wygłupach w wodzi postanowiłyśmy trochę odpocząć. Położyłyśmy się na na ręcznikach i zasnęłyśmy... a przynajmniej ja.
Obudził mnie glos mojej mamy.
- Jessy wstawaj - Potrząsnęła mną kobieta
- Co jest? - Ziewnęłam
- Roxy poszła do domu - Oznajmiła, ale wiedziałam że to jeszcze nie koniec jej wypowiedzi - Anne i Jay już są. Chodź przywitasz się a potem oprowadzisz chłopców. - Dodała
- Chłopców... Jasne... - Powiedziałam zrezygnowanie
Czyli jednak będę niańką - Westchnęłam
- Powiedz tym dzieciakom żeby tu przyszli
Zaczęłam wstawać. Mama zniknęła a po chwili usłyszałam kroki.
- Dobra... ustalmy sobie kilka reguł - Powiedziałam stając tyłem - Od dzisiaj ja tu żądze a wy dzieciaki się mnie słuchacie - Nadal nie wiedziałam do kogo mówię. Jednak kiedy usłyszałam cichy chichot postanowiłam się odwrócić.
Spodziewałam się dwóch chłopców w wieku 10 lat... jednak to co zobaczyłam mnie przerosło - Wybuchłam głośnym śmiechem.
Przede mną stało dwoje przystojnych chłopaków nie w dziesięcio a dziewiętnastoletnich
- Czyli od dzisiaj ty tu rządzisz - Zaśmiał się jeden
- No raczej - Zaśmiałam się - Jestem Jessica
- Louis - Przedstawił się - A to jest Harry - Pokazał na kolegę obok
- Potter? - Udawałam zaskoczoną - Tak mi miło cię poznać... haha - Zaśmiałam się znowu
- Nie Styles - Uśmiechnął się słodko
- A to już trochę mniej... haha
- Słodka jesteś - Uśmiechnął się pasiak
- Haha wiem - Puściłam im oczko - Jesteście braćmi? - Zapytałam nie tyle z ciekawości a raczej by zacząć rozmowę
- Nie. Przyjaciółmi, ale mieszkamy razem - Powiedział bez przejęcia Potter.
- Interesujące... dobra, chodźmy bo miałam was oprowadzić a nadal jesteśmy w ogrodzi - Zauważyłam
- Oprowadzić. Hm.. Idźcie sami, ja muszę się przespać - Oznajmił Louis
- Stary... zostawisz mnie? - Chłopak w lokach zrobił udawaną sztuczną minę
- Przykro mi... mam nadzieję że się zgubisz - Wzruszył obojętnie ramionami i odszedł
- No wiesz - Oburzył się Harry - To gdzie mnie zabierasz?
- To będzie moja słodka tajemnica - Posłałam mu tajemniczy uśmieszek i ruszyłam przed siebie.
Podczas drogi trochę się o sobie dowiedzieliśmy i Harry wydaję się być całkiem fajny. Może jednak te wakacje nie będą całkiem do dupy - Pomyślałam
Po jakichś 15 minutach dotarliśmy nad nieduży wodospad. Harry uparł się żeby wejść na górę, nie robiło mi to różnicy więc się zgodziłam.
- Jej.. ale tu ładnie - Rozejrzał się po lesie - Aż się chce do tej wody wskoczyć
- No to na co czekasz? - Zapytałam
- Nie no... co ty? - Zaśmiał się
- Oo.. przesadzasz - Uśmiechnęłam się wymownie i wepchnęłam go do wody.
- Jak mogłaś? - Zawołał z dołu. Próbował udawać złego ale wyszło mu średnio bo śmiał się jak opętany.
Zeszłam na dół gdzie znajdowała się rzeka. Usiadłam na brzegu i przyglądałam się chłopakowi.
- Przytulas - Wybiegł z wody i objął mnie rękami przez co byłam cała mokra... o to chodziło teku głupkowi
- Debilu.. haha - Pisnęłam i zaczęłam się śmiać
Odepchnęłam go lekko od siebie i położyłam się na trawie. On przetoczył się na bok i zajął miejsc po mojej lewej stronie
- Jak do dobrze na chwilę poczuć się normalnym - Westchnął zakładając ręce pod głowę
- Jesteś normalny - Zamknęłam oczy
- Nie j...
- To że jesteś sławny nie zmienia tego że jesteś człowiekiem - Przerwałam mu i odwróciłam się w jego stronę
- ... - Zdziwił się i rozchylił lekko usta
- Myślałeś że nie wiem - Kiwnął głową twierdząco - Jak mogła bym nie wiedzieć... Wszędzie o was szumi. Racja nie jestem jakąś zapaloną fanką, nie znam wszystkich waszych imion czy tytułów waszych piosenek, ale was kojarzę - Posłałam mu ciepły uśmiech i z powrotem położyłam się na plecy.
Od Autorki:
Postanowiłam dodać pierwszy rozdział tak na początek, niestety kolejny rozdział pojawi się dopiero po wakacjach a może i później - To samo tyczy się innych blogów - Wiem zawodzę, ale zrozumcie, jestem jeszcze w Londynie i chcę się cieszyć ostatnimi dniami w tym cudownym mieście/kraju. Jak zacznie się rok szkolny to postaram się pisać regularnie ale jeszcze nie wiem jak to będzie... wiecie liceum : ))